Z rzekomych syntez religijnych
- Ostoja, 2005
- ss. 33, format A5, miękka oprawa
- ISBN 83-60048-95-9
- wysyłka: 24 godziny
- tytuł dodany: 25.11.2005 r.
- tytuł czasowo niedostępny
„Chodzi o największą złudę, której złożono w ofierze bez pożytku mnóstwo szlachetnych uczuć i wzniosłych myśli; chodzi o nierozsądne marzenia licznych we wszystkich cywilizacjach doktrynerów, biadających nad religijnymi rozłamami, a zmierzających z całym wysiłkiem myśli do tego, co uważają za największą rękojmię szczęścia «ludzkości», słowem chodzi o syntezę religijną. Na najwyższych szczytach umysłowości ludzkiej częste są te usiłowania; aż dziwić się wypada, jak ludzie o bardzo wysokiej inteligencji mogli nie pojmować natury religii tak dalece, by mniemać, że można dwie lub więcej odpowiednio okroić, przyciosać, ażeby ze stosownie dobranych części utworzyć nową całość, nową religię, która by była właściwą dla wszystkich wyznawców tamtych poprzednich. Starano się nieraz w historii tworzyć religie w sposób sztuczny, obmyślając, w co ludzie mają wierzyć, mierząc i ważąc niejako artykuły wiary, żeby było w sam raz stosownie do celu, jaki chciało się osiągnąć, nie za dużo i nie za mało. Na dnie takich dążeń do syntezy wyziera naiwność, albo też kryje się całkowity indyferentyzm” (fragment).




